zoo0024.gif
tekst: Łucja i Roman Goryńscy
zdjęcia: Krzysztof Goryński


Obóz wędrowny 2001 na trasie CIESZYN - USTROŃ - ISTEBNA - SZCZYRK



CIESZYN - USTROŃ - ISTEBNA - SZCZYRK
Obóz wędrowny był planowany na życzenie uczestników pod kątem udziału w 38 Tygodniu Kultury Beskidzkiej. Dwutygodniowa trasa rozpoczynała się w Cieszynie, gdzie zwiedzaliśmy zabytki (m.in. Wenecję Cieszyńską, Górę Zamkową z piękną panoramą na miasto, wieżę Piastowską, romańską rotundę jako najstarszą zachowaną basztę w Polsce, a oglądać ją możemy na odwrocie banknotu o nominale 20 zł, studnię Trzech Braci, Rynek i inne). Zwiedzaliśmy również Czeski Cieszyn. Wieczorami dużo czasu młodzież spędzała na rozgrywkach tenisowych. Pogoda w zasadzie nam dopisywała, ale w czasie przejścia do Ustronia-Dobki trochę zmokliśmy. Zresztą sam strumień Dobka (jak również Wisła, przez którą przechodziliśmy kładką) zmienił się w rwącą, wzburzoną, mętną rzekę.
Z Dobki urządziliśmy dwie wycieczki piesze do Wisły przez Bukową (715m):do kościoła, do Muzeum Beskidzkiego i udział w imprezach towarzyszących Tygodniowi Kultury Beskidzkiej w parku z muszlą koncertową oraz na basen i jedną w góry dość intensywną przez Orłową (813m) na Równicę (883m) i po zejściu do Ustronia wyjazd wyciągiem krzesełkowym na Stokłosicę i wejście na Wielką Czantorię (995m). Tego wysiłku nie wytrzymał uczestnik, który miał niedopasowane obuwie. Do schroniska został dowieziony taksówką. Po trzydniowym pobycie w tym rejonie przenosimy się do Istebnej.
Schronisko "Zaolzianka" drewniane, duże, pięknie położone w dolinie Olzy w jej początkowym biegu, wśród gęstego jodłowego boru, ze skrzypiącymi podłogami, choć stosunkowo niewygodne, ze względu na węzeł sanitarny w piwnicach, gdy tymczasem mieszkaliśmy na wysokim piętrze. Podobało nam się tutaj ze względu na dużą swobodę i wspaniałe otoczenie. Z Istebnej poszliśmy na wycieczkę do Koniakowa, gdzie zwiedziliśmy trzy galerie i muzeum koronkarskie (wytwarzanie trąbit i pokaz gry, rzeźba, malarstwo i koronkarstwo) i na Ochodzitą (894m), która jest działem wodnym Bałtyku i Morza Czarnego. Drugą wycieczkę zorganizowaliśmy na Baranią Górę (1220m) przez Przysłop. Ponad trzyipółgodzinny szlak prowadził świerkowo-bukowym lasem, gdzie podczas krótkich przystanków na odpoczynek pojadaliśmy pyszne jagody, wynagradzające spory wysiłek. Z wieży widokowej na szczycie Baraniej Góry podziwiać mogliśmy wspaniałe widoki. Wyjątkowo dobra widoczność pozwalała nawet dojrzeć Tatry.
Z pewnym żalem, ale i chęcią udziału w imprezach Tygodnia Kultury Beskidzkiej, przenosimy się do Szczyrku. W schronisku otoczono nas troskliwą opieką. Na nasze życzenie ZO PTSM w Bielsku-Białej dostosował termin obozu i zmienił nam trasę tak, aby w Szczyrku przez cztery ostatnie dni uczestniczyć w 38 Tygodniu Kultury Beskidzkiej. Co wieczór braliśmy udział w największej letniej imprezie folklorystycznej. Obejrzeliśmy 20 zespołów, w tym ze Słowacji, Meksyku, Czech, Sardynii, Indii, USA, Londynu i Węgier. Z zespołów polskich (12 zespołów) m.in. Kujawy z Włocławka i Kundzię z Chełmna. Codziennie po zakończeniu koncertu na estradzie do północy (a nawet raz do 100) odbywały się dyskoteki prowadzone przez DJ z Orlego Gniazda. Oprócz koncertów organizatorzy przewidzieli szereg imprez towarzyszących takich jak: wystawy twórczości artystycznej, targi sztuki, korowody zespołów folklorystycznych, galerie sztuki beskidzkiej, beskidzkie lato filmowe (byliśmy w kinie). W Szczyrku podziwialiśmy również konkurs skoków narciarskich na trzech skoczniach igielitowych w dolinie Biłej (w tym dla dzieci do lat 10). Niespodzianką dla wszystkich był ostatni skok, który oddał reprezentant Polski Łukasz Kruczek. Kolejką gondolową z Cygańskiego Lasu w Bielsku-Białej wjechaliśmy na Szyndzielnię, skąd przeszliśmy przez Klimczok (1117m - niespotykanie duże jagody) i Karkoszczonkę do Szczyrku. Byliśmy na Skrzycznem (1257m - wyciąg krzesełkowy). Poszliśmy do Orlego Gniazda i Sanktuarium Maryjnego na Górce. Opiekę nad tym miejscem objęli księża Salezjanie.
Obóz zakończyliśmy całodziennym pobytem w Bielsku-Białej, gdzie po zwiedzeniu miasta i odpoczynku na basenie skorzystaliśmy ze schroniska, aby przygotować się do wyjazdu.
Na trasie nie spotykaliśmy prawie wcale innych obozów (np. w schroniskach przez całe dwa tygodnie: jedną kolonię, jeden obóz sportowy i jeden obóz wędrowny). Dwa razy musieliśmy korzystać z pomocy lekarskiej (zaprószenie oka i rana cięta łokcia po upadku na schodach skoczni narciarskiej pod Skalitem). Każdorazowo informowaliśmy natychmiast telefonicznie rodziców.
Podsumowując, możemy stwierdzić, że obóz przebiegał w bardzo przyjemnej atmosferze, bez stresów. Wszyscy byliśmy zadowoleni do tego stopnia, że chętnie przedłużylibyśmy pobyt w tym rejonie. Pełni wrażeń po przebytej wędrówce, rankiem 7 sierpnia witaliśmy się z rodzicami.
Ł.R.Goryńscy

Obóz wędrowny był bardzo udany. Nie było nas wielu - 12 osobowa grupa szybko znalazła wspólny język. Dużo się bawiliśmy - większość czasu spędzaliśmy grając w ping - ponga, w karty, chodząc wieczorami na dyskoteki (w ramach XXXVIII Tygodnia Kultury Beskidzkiej), bawiliśmy się w rzeczce Dobka etc. Szkoda było gdy nastąpił koniec obozu - każdy z nas chciał pozostać choć jeszcze jeden tydzień dłużej w samym Szczyrku - piękne miasteczko i fajne imprezy kulturalno - rozrywkowe. Według nie tylko mojej oceny był to najlepszy obóz wędrowny organizowany przez moich rodziców. Krzysiu

na basenie w Wiśle...
widok z Klimczoka - tylko wytrwali na niego weszli... (ciężkie podejście)
górki...
Szczyrk...
Sanktuarium - Szczyrk...
Wisła - miasto Adama...
skocznia pod Skalitem...(w tle schody)
gdzieś pod Równicą...
Barania...(ekstra)
Szczyrk - w dzień zespoły ludowe - wieczorem dyskoteki...
znowu Wisła - piękny rynek i fontanna
w dordze na Baranią (3h marszu)
znowu muszla w Szczyrku...
a tu wyciąg krzesełkowy...
Barania...
wspólna gra w karty w jadalni w Szczyrku
dyskoteka...

zoo0024.gif

Napisz do mnie